Dzień 1.
Wejście na górę Choina i zwiedzanie zamku Grodno. Wejście na ruchomą kładkę ponad J. Bystrzyckim. Przejście ok. 3 km. drogą wzdłuż wijącego się pomiędzy skałami jeziora. Wejście na koronę zapory. Zakwaterowanie w Schronisku Młodzieżowym w Lubachowie. Ognisko z pieczeniem kiełbasek. Rozmowy o tajemnicach nadprzyrodzonych. Plus 19 stopni temperatury powietrza, niesamowite jesienne kolory, warunki hotelowe w miejscu noclegu.
Dzień 2.
Cała noc i przedpołudnie w deszczowym klimacie. Ale nie przyjechaliśmy tu aby siedzieć w schronisku, pomimo domowych warunków. Początek dnia to zwiedzanie Włodarza, czyli największego podziemnego kompleksu Riese. To nie atrakcja turystyczna lecz miejsce morderczej pracy i śmierci tysięcy ludzi. Sztolnie drążone w skałach miały być (chyba) miejscem produkcji zbrojeniowej i ew. schronienia przywódców Trzeciej Rzeszy. Całość robi wrażenie a punktem kulminacyjnym była przeprawa łodziami po zalanej części Włodarza. Mnie obarczono sterowaniem pierwszą łodzią i przeciskaniem się pomiędzy skałami:) Po wyjściu okazało się, że mamy szczęście bo przestało padać. Pojechaliśmy na przełęcz, skąd wspinaliśmy się na szczyt Wielkiej Sowy, największego wzniesienia pasma Gór Sowich. Widoki to bajkowe rozległe panoramy, w kolorach złotej polskiej jesieni. Na szczycie byliśmy sami, tylko gdzieniegdzie pojedynczy turyści na szlaki. Nieco zmęczeni i wygłodniali wróciliśmy do schroniska. Zapowiadane wielkie gotowanie spaghetti okazało się być niemałym wyzwaniem. Zanim płyta indukcyjna nagrzała 15 litrów wody to upłynęły wieki. Ale finał chyba był smakowity. Na deser wywoływanie ducha Małgorzaty, córki pana na zamku Grodno.
Dzień 3.
Na początek wielkie sprzątanie i wykwaterowanie ze schroniska w Lubachowie. Na razie jeszcze wszyscy śpią bo padli po nieprzespanej pierwszej nocy oraz natłoku atrakcji. Następnie jedziemy na zamek Książ, to trzecia największa warownia w Polsce (po Malborku i Wawelu). Tam podziwiamy go z poziomu punktu widokowego oraz pod ziemią (kiedyś szykowane schronienie dla Hitlera a dzisiaj m. in. miejsce rejestracji wstrząsów sejsmicznych). Kolejną naszą atrakcją będzie tzw. srający grajek, to znajdujący się poza centrum Świdnicy pomnik człowieka robiącego kupę - ponoć jedyny na świecie. No i na koniec nieśmiertelny Mc Donalds. Podsumowując, nasza impreza chyba udana… 3 dni wypełnione atrakcjami i różnymi tam przygodami.